- Kochanie, pojedziemy może dzisiaj po południu do sklepu? - Zapytał Marek.
- Dobrze, ale ty prowadzisz.
- No dobrze.
- Tylko się przebiorę!
Lena, weszła do pokoju, po ciuchy, wyszła, weszła do łazienki i się zamknęła. Założyła błękitną bluzkę z dłuimi rękawami, długie czarne spodnie i uczesała się, włosy zostawiła rozpuszczone.
- Kochanie, możemy jechać!
- Dobrze, czekam w samochodzie.
- Ubrać tylko kozaki i kurtkę - powiedziała do siebie.
Wyszła z domu i pobiegła do samochodu.
Jechali 10 minut, gdy nagle jakiś pijany kierowca w nich wjechał. Marek próbował wychamować, ale się nie udało. On po 4 sekundach się ocknął, ale jego narzeczona nie miała tyle szczęścia, gdy zadzwonił na pogotowie i policję sprawdzał jej tętno.
Po pół godzinie, karetka zabrała rannych i powiadomiła narzeczonego Leny, że jest w krytycznym stanie...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz