Narzeczony Leny jechał za karetką. Przy okazji zadzwonił do teściowej i swojej mamy, które się niecierpiały, ale jedna lubi narzeczoną syna, a druga narzeczeonego córki, więc się martwiły. Gdy karetka przyjechała do szpitala, stan dziewczyny tak sie pogorszył, że zagrażał jej życiu. Od razu przewieziona ją na intensywną terapię. Po chwili przyjechał Marek i zapytał się w rejestracji:
- Gdzie znajduje się Lena Maraczak? (Nie czepiać się xD) Karetka ją przywiozła!
- Teraz jest na intensywnej terapii.
- Gdzie to jest?
- Prosto tym korytarzem, w lewo i na prosto są drzwi.
- Dziękuję.
Chłopak pobiegł tam gdzie wstazała recepnionistka (czy jak ona się tam zwie XD)
Oparł się o drzwi i wytarł z czoła pot. Kiedy wyszła pielęgniarka od razu się spytał:
- Co jest z Leną Marczak?
- Proszę zaczekać na lekarza.
"Sama se czekaj" - Pomyślał i się zdenerwował. Kiedy znów zajrzał do narzeczonej zauważył, że dostała drgawek. Od razu lekarz prowadzący to zauważył i przystąpił do ratowania jej życia. Zdenerwowany Marek poszedł spowrotem do poczekalni, wtedy właśnie przyjechały teściowa i jego mama. Od razu go zauważyły i do niego pobieły.
- Marek! Marek! Co z Leną?
- Nie wiem, ale z tego co przed chwilą widziałem, jest w bardzo złym stanie.
- O nie! - Krzyknęła mama Leny.
Wtem przyszedł lekarz prowadzący.
- Proszę pana! Czy pan leczy moją córkę Lenę Marczak?
- Tak.
- Niech pan powie, co z nią?
- Jest w stanie zagrażającym życiu.
- Śpiączka farmagologiczna?
- Prawie, ale zapewne za kilka godzin to będzie pewne.
- O nie... - Mruknąła do siebie mama Leny.
_______________________________________________________________
Naoglądałam się za dużo szpitala, wiem o tym xD Pozdro ;3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz